Ligowe
Dodany: Komentarzy: 1

Pokażmy w Pruszkowie piękno futbolu

Ricardo Izecsos dos Santos Leite, bardziej znany jako Kaka’, to podobno najmniej brazylijski piłkarz w historii tamtejszego futbolu. Stroniący od fleszy aparatów fotograficznych i błysków kamer, omijający szerokim łukiem dyskoteki i wielkie imprezy, nie mający na swoim ciele żadnego tatuażu, od lat wierny jednej partnerce. Zdobywca Złotej Piłki, z resztą ostatni, który zdobył to zaszczytne trofeum przed hegemonią C. Ronaldo i Leo Messiego. Były piłkarz San Paulo, Milanu i Realu Madryt, a obecnie grający w Orlando City, nie pochodzi z brazylijskich slumsów, tylko bogatej rodziny. Mało brakowało, a nigdy byśmy nie usłyszeli o tym wielkim piłkarzu. W wieku 18 lat ucierpiał podczas skoku do wody. Uszkodzony został jeden z kręgów i według diagnoz lekarzy młody piłkarz miał już nigdy nie chodzić. Jak się okazało, po kilku tygodniach Kaka’ wrócił do treningów i zmierzał ku wielkiej karierze. Co w takim razie ma on wspólnego z Pruszkowem i Playareną?

Piłka nożna jest grą kontaktową, czasami brutalną, wulgarną, wręcz bezczelną, ale piękną i pełną emocji, dającą szczęście i niezapomniane chwile. Niestety w wielu sytuacjach zapominamy o czterech ostatnich czynnikach, skupiając się na tym, by uprzykrzać sobie życie, atakować się i wyśmiewać. Ostatnio obserwujemy jednak dość niebezpieczny trend, który pokazuje zwiększoną ilość takich sytuacji. Zawodnicy często zapominają o fanach piłki nożnej, dzieciach i młodzieży, które czerpią przykład, oglądając starszych kolegów. Brutalne faule, wyzwiska i wyśmiewanie przeciwników to nie jest dobry sposób na osiągnięcie sukcesu w jakiekolwiek dziedzinie życia. Sukces osiąga się ciężką pracą, zaangażowaniem, ambicją i dużą ilością pokory. Kaka’ nie zawsze wygrywał, ale nigdy nie odpuszczał i nigdy nie przestawał walczyć, trzymając się wcześniej wymienionych punktów.

Playarena ma dawać nam radość, możliwość rozwoju, współpracy i aktywnego spędzania czasu, a nie miejscem na wyładowanie negatywnych emocji. Szanujmy więc swoje zdrowie nawzajem. Gdyby porównać pruszkowskie rozgrywki do jakiegoś wielkiego piłkarza, to w tej chwili na myśl przychodzi nam reprezentant Włoch - Mario Balotelli, który mimo gigantycznego potencjału, pogubił się w swoim własnym wyimaginowanym świecie i tuła się w odnalezieniu "głowy", a później dopiero formy. Brutalny, chamski i szyderczy, zapominający o drużynie. Porażki Mario, choć "efektowne", są jednak warte o wiele mniej niż kariera Ricardo Kaki. Od nas tylko zależy, czy przeskoczymy na wyższy poziom i będziemy zdobywali postawione sobie cele, pakowali torby i wyjeżdżali na turnieje eliliminacyjne Mistrzostw Polski czy też będziemy odpalali fajerwerki w swoim domu. Pokażmy w sezonie 2015/2016 piękno futbolu!

 

powrót do listy

Komentarze

Adam Kłys
+
2
/
-
0
ponad 7 lata temu

Świetnie napisane. Sama prawda

Jeżeli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany. Zaloguj
Advertisement