Ligowe
Dodany: Komentarzy: 0

Bijemy Miniony: Nic się nie stało, czyli co zawiodło?

Drugą ekipą poddaną naszej analizie po Mistrzostwach Polski Ligi Nike Playarena jest aktualny Mistrz Krakowa - Bijemy Miniony. Dlaczego drużyna, która wręcz w cuglach wywalczyła tytuł w macierzystym mieście, nie poradziła sobie na turnieju eliminacyjnym? Odpadnięcie z dalszych gier już w fazie grupowej było nie lada zawodem i zaskoczeniem dla wszystkich.

Mistrzostwo w mistrzowskim stylu

Bijemy Miniony, obok Kapeli Weselnej, wydawało być się naszym najsilniejszym reprezentantem na ostrowieckim turnieju. Choć w poprzednim roku w Ostródzie zespół Roberta Pudłowskiego również szybko odpadł z zawodów, to jednak po tak udanym sezonie wszyscy liczyli na sukces Mistrzów Krakowa. W końcu nie na co dzień wygrywa się ligę z taką przewagą nad rywalami, będąc przez 3/4 sezonu niepokonaną drużyną. W tym przypadku również grupa wydawała się być niezła, ponieważ obok Bijemy Miniony znalazła się w niej dobrze znana OKS Zgodzianka Nowa Huta, Mistrz Sieradza - FC Pozamiatane oraz wicemistrz Starachowic - Majówka. Jak się później okazało, to zespoły z mniejszych ośrodków okazały się zdecydowanie lepsze.

Porażka w fazie grupowej

Turniej rozpoczął się bardzo ciekawie, gdyż w bratobójczym pojedynku rywalem Bijemy Miniony była trzecia drużyna minionego sezonu w Krakowie. Spotkanie ze Zgodzianką było wyrównane, a ostatecznie, dzięki mniejszej ilości błędów, wygrało je Bijemy po golach Roberta Pudłowskiego, Łukasza Moskala i Michała Dudka. Dobra sytuacja po pierwszym meczu wpłynęła chyba demobilizująco na Mistrzów Krakowa. Starcie z Majówką skończyło się bowiem wyraźną porażką 0:3, a rywale wszystkie swoje bramki zdobyli w kilka minut. Ostatnie spotkanie, którego stawką była możliwość awansu do 1/8 finału, okazało się istną deklasacją Bijemy Miniony. Zespół z Sieradza rozbił bezradnych podopiecznych Roberta Pudłowskiego, którzy zdobyli jedynie honorową bramkę za sprawą Michała Pudłowskiego, przegrywając aż 1:6. Zamiast dalszej walki w turnieju, udział w nim zakończył się klęską. W grupie A poległy oba krakowskie zespoły.

Robert Pudlowski, kapitan Bijemy MinionyZ grupy nie udało nam się wyjść, bo byliśmy słabszym zespołem od drużyn, które awansowały. W tym dniu brakowało nam chyba wszystkiego - umiejętności, a u niektórych nawet i chęci. Sytuacja, w której mieliśmy tylko dwóch zawodników na zmianę przy takiej pogodzie dała nam mocno w kość, a kontuzje wiodących zawodników i ich nieobecność na turnieju znacząco wpłynęły na obraz naszej gry. Kolejny raz potwierdziła się teza, według której po dłuższej przerwie w kopaniu piłki słabo wyglądamy i to była chyba jedyna istotna sprawa, którą moglibyśmy poprawić. Trzeba jednak patrzeć do przodu i wyciągnąć odpowiednie wnioski, a odpowiednie działania zapobiegające podobnej sytuacji są już toczone.

Krzysztof Drozd, pomocnik Bijemy MinionyNa dwa ostatnie mecze grupowe wyszliśmy bez wiary w zwycięstwo. Połowa naszej drużyny nagle zapomniała jak gra sie w piłkę i to wystarczyło żeby przegrać decydujące mecze. Na turnieju w Ostrowcu zabrakło nam doświadczenia u niektórych zawodników. Widać było, że nie wszyscy wcześniej grali w klubach i nie umieliśmy się ustawić na boisku. Próbowaliśmy grać wysoko, jednak to nie przynosiło żadnych efektów i przeciwnicy, grając długą piłkę, po prostu nas punktowali.

Każda porażka powinna rodzić sukces. Miejmy nadzieję, że bogatsi o te doświadczenia zawodnicy Bijemy Miniony, nie popełnią już tych błędów w przyszłości.

 

powrót do listy

Komentarze

Brak komentarzy
Jeżeli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany. Zaloguj
Advertisement