PL6
Dodany: Komentarzy: 1

Mecz tygodnia: FC Wembley przegrało wygrany mecz!

Starcie drugiej z trzecią drużyną łódzkiej Ekstraklasy budziło wiele emocji nie tylko w Łodzi, ale także w całej Polsce, gdyż konfrontacja FC Kozaków z FC Wembley została wybrana meczem tygodnia Ligi Nike Playarena. Po bardzo wyrównanej walce wicelider tabeli nie dał sobie wydrzeć trzech punktów osłabionym "Wembleyowcom", którzy przegrali z Kozakami 9:10.

Osłabione Wembley kontra mocni Kozacy
Jesienią obu zespołom nie udało się ze sobą zmierzyć, dlatego niedzielne spotkanie było pierwszym bezpośrednim starciem Kozaków z FC Wembley w tym sezonie. Jak się okazało, gospodarze przystąpili do niego bardzo mocno osłabieni. W kadrze Wembley zabrakło bowiem pozyskanych niedawno Przemka Różyckiego-Stróżewski (Warta Sieradz), Jakuba Szarpaka (Rodło Kwidzyn) oraz kontuzjowanych Bartosza Narożnika (Widzew Łódź II), Marka Krawczyka (najlepszy strzelec drużyny) i napastnika Roberta Armackiego.

Brak pięciu ofensywnych piłkarzy dość mocno pokrzyżował plany ekipie pomarańczowo-czarnych, tym bardziej że przed meczem wypadło jeszcze ze składu dwóch obrońców - Michał Pietras (Warta Sieradz) oraz Piotr Bartłoszewski (Widzew Łódź II), a wciąż nieobecny na starciach Wembley jest ostatnio reprezentant Polski w minifutbolu Oliwier Synkowski. Ekipa Kozaków przyjechała za to na spotkanie w niemal najmocniejszym składzie, czyli z Piotrem Baryłą oraz - mającym za sobą występy w łódzkim KS - Kamilem Bendkowskim na czele.

Do przerwy minimalnie lepsze Wembley
Pierwsza połowa spotkania była bardzo wyrównana. Żadna z ekip nie osiągnęła w niej większej niż jedno bramkowej przewagi, a obie grały twardo, lecz jak najbardziej fair play. Wembley polegało przede wszystkim na duecie Marcin Kozłowski - Jakub Perek , a w drużynie gości brylował Baryła. To właśnie ta trójka graczy wyróżniała się nie tylko przez pierwszą część meczu, ale także przez jego drugą odsłonę. Do przerwy minimalnie korzystny dla siebie wynik udało się uzyskać Wembley, które prowadziło z Kozakami 4:3.

Niesamowity zwrot akcji, czyli od wyniku 8:4 do 8:9
Początek drugiej połowy należał zdecydowanie do jednej ekipy, a mianowicie do FC Wembley, które przez  pierwsze 20 minut robiło wręcz to, co chciało. Składne akcje, kapitalne uderzenia i przede wszystkim nieprawdopodobny Kozłowski, sprawiły, że na 15 minut przed końcem wydawało się, że mecz jest rozstrzygnięty! Zawodnicy Wembley prowadzili już 8:4, ale niestety dla nich nagle przestali grać w piłkę, a to skrzętnie wykorzystali gracze Kozaków. Za chwilę zrobiło się 8:5, 8:6, 8:7 (po rzucie karnym), 8:8 i... 8:9, co oznaczało, że w ciągu 10 minut Wembley straciło całą przewagę i zaczęło przegrywać wygrany mecz.

Ostatnie pięć minut spotkania to co prawda zryw trzeciego zespołu w tabeli, gdyż po uderzeniu Kozłowskiego, które trafiło w Perka, padła wyrównująca bramka, ale w końcówce meczu znów więcej zimnej krwi zachował wicelider rozgrywek. W otwartej wymianie ciosów to właśnie Kozacy przeprowadzili kapitalną akcję, która zapewniła im zwycięstwo 10:9.

FC Wembley - FC Kozacy 9:10 (4:3)

Bramki:
- Wembley: Marcin Kozłowski 4, Jakub Perek 2, Karol Połubiak 2, Szymon Świderek 1.
- Kozacy: Piotr Baryła 5, Sławek Kotlicki 2, Michał Gitzel 1, Adrian Konopski 1, Andrew Reksulak 1.

powrót do listy

Komentarze

Przemysław Kaczmarek
+
0
/
-
0
ponad 12 lata temu

Szkoda Wemblejaszków ;)

Jeżeli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany. Zaloguj
Advertisement