Playarena
Dodany: Komentarzy: 1

Playarena - projekt, który rozruszał ćwierć miliona Polaków

Playarena to rozgrywki szczególne, zrzeszające wokół siebie tysiące futbolomaniaków. Udział w nich może wziąć każdy, niezależnie od wieku, koloru skóry, płci czy innych rzeczy. Paliwem tej inicjatywy jest Internet. To za jego pomocą napędzane są rozgrywki. Kiedy w niedzielne popołudnie nie wiesz, co ze sobą zrobić, to dobrym krokiem byłoby stworzenie profilu na stronie playarena.pl. Możesz wtedy albo odkurzyć książkę z kontaktami z lat młodzieńczych i założyć zespół, albo wystawić się na listę transferową i czekać aż ktoś cię wyhaczy. Zawodników z każdym dniem przybywa, zespołów też, więc nie martw się, na pewno znajdzie się miejsce także dla ciebie. Playarena działa już w 80 miastach w całej Polsce.
 

Trudna droga na szczyt

Projekt Playarena, jak każde początkujące przedsięwzięcie, rodził się w bólach. Początki zazwyczaj bywają ciężkie i mozolne, zatem nie inaczej było w tym przypadku. Najpierw wtajemniczonych w rodzinę Playarena było tylu, że dało się ich zliczyć na palcach dwóch rąk. Dziś mogłoby być z tym ciężej, bowiem w serwisie playarena.pl zarejestrowanych jest już ponad ćwierć miliona osób z całej Polski.

Wojciech Dudek (założyciel projektu Playarena)Z początku było nas czterech (pozostało dwóch - przyp. red.) można by powiedzieć... założycieli. Do Wrocławia przyjechałem w 2007 roku na studia. Praktycznie całe życie grałem w piłkę, grali w nią również moi koledzy z wydziału. Po jakimś czasie kopania piłki we własnym towarzystwie zrodził się pomysł, aby zachęcić większą ilość osób do spędzania czasu z futbolówką. Pośrednikiem miał być Internet, więc dogadywaliśmy się w necie, a spotykaliśmy w rzeczywistości.

Pierwszy mecz w ramach rozgrywek Playarena został rozegrany blisko 10 lat temu we Wrocławiu. Tam też powstała pierwsza liga. Liczby i zaufanie zaczęły rosnąć z każdym kolejnym sezonem. Po pierwszym roku 5 miejscowościom udało się przekonać do siebie 2000 graczy, po dwóch latach cyfra ta wzrosła do 13 miast i 8000 zawodników, w 2010 było już 30 ośrodków i 40 000 piłkarzy, natomiast dziś Playarena generuje wokół siebie niewyobrażalne 80 miast i ponad 250 000 ludzi. Tygodniowo rozgrywanych jest koło 800 spotkań (wiadomo jednak, że zimą jest ich mniej niż latem), dlatego w miesiącu odbywa się średnio ok. 3200 meczów, a rocznie 38 400.

Na czym właściwie polegają te rozgrywki i w czym tkwi ich fenomen? Wydaje się, że Playarena była łakomym kąskiem dla głodnej piłki młodzieży, która napędzona rywalizacją poczuła jeszcze większy apetyt. Ponadto, pomysłodawcom dopisało szczęście, gdyż w niemal tym samym czasie realizowany był rządowy projekt pod nazwą "Orlik 2012". Pozostając przy metaforze, miejsca przy stole zrobiło się więc aż nadto. Playarena miała jeszcze jedną wielką zaletę - była całkowicie bezpłatna. Teraz w niektórych ligach to się zmieniło i co prawda rozgrywki straciły tam na swojej "romantyczności", ale w zamian stały się bardziej profesjonalne. 23 miasta wprowadziły tzw. rozgrywki Playarena Premium, w których udział wiąże się z dokonaniem niewielkiej opłaty weryfikacyjnej. Wśród nich znalazła się Warszawa, która ten system praktykuje od sezonu 2015/2016.

Grzegorz Szymanowski (Ambasador warszawskich rozgrywek)Patrząc przez pryzmat Warszawy, wprowadzenie rozgrywek Premium pozwoliło nam wskoczyć na zupełnie inny poziom. Przede wszystkim wyeliminowaliśmy największy problem, czyli brak aktywności niektórych drużyn. Dzięki opłatom weryfikacyjnym stajemy się także bardziej profesjonalni. Są to przecież niewielkie kwoty, ale dzięki nim mogliśmy sfinansować nagrody o łącznej puli 9600 zł dla 1 ligi i dalej rozwijać projekt. Ambasadorowie, a więc serce rozgrywek Playarena, dostali ponadto odpowiednie wytyczne i walczą o jak najwyższe miejsce w Rankingu Miast. To właśnie on wyznacza standardy.

Reprezentacja Polski, czyli jak spełnić swoje marzenia

Poza wszystkimi nagrodami jest w rozgrywkach Playarena jedno wyróżnienie, które absolutnie wyrasta ponad inne. Można by rzec, w przenośni i dosłownie, że jest to nagroda bezcenna i poza wszelką skalą. Chłodnawy wieczór, wyraziście zielona murawa skropiona rosą, rozpalone do białości reflektory w czterech narożnikach boiska. Komplet roztańczonych widzów na trybunach, po entuzjastycznym odśpiewaniu Mazurka Dąbrowskiego. Wrzawa. Wyczekiwanie na pierwszy gwizdek sędziego w biało-czerwonych barwach z orzełkiem na piersi... To modlitwy niejednego nastolatka, w którego żyłach płynie polska krew. Życie natychmiastowo weryfikuje jednak dziecięce sny, czasem dość okrutnie, a wizja gry na Stadionie Narodowym szybko odchodzi w niepamięć. Nie wszystkim dane jest dostąpić tego zaszczytu i zagrać dla kadry narodowej. Zachowując oczywiście odpowiednie proporcje, szansa ta pojawia się jednak właśnie dzięki rozgrywkom Playarena, które umożliwiają, choć w małym pierwiastku spełnienie tych marzeń. Założyciele projektu wciąż szlifują swój diament i podobnie jak w piłce 11-osobowej, poza rozgrywkami ligowymi, funkcjonuje piłka reprezentacyjna. I tak dzięki grze w lidze, a następnie w Mistrzostwach Polski można liczyć na powołanie od Klaudiusza Hirscha - trenera reprezentacji Polski. W 2013 roku w Grecji odbyły się pierwsze mistrzostwa Europy, w których uczestniczyła nasza kadra narodowa. Od tego czasu biało-czerwoni czterokrotnie gościli już na kontynentalnym czempionacie i za każdym razem wychodzili z grupy, by odpadać kolejno w ćwierćfinale (porażka z Chorwacją 0:2 w 2013 roku), 1/8 finału (porażka 0:2 z Kazachstanem w 2014 roku), ćwierćfinale (porażka w rzutach karnych z Bośnią i Hercegowiną w 2015 roku) i ponownie w 1/8 finału (porażka 2:5 z Czechami w 2016 roku).

Zawody z roku na rok cieszą się coraz większym prestiżem. Na pierwsze historyczne mistrzostwa w Rumunii w 2011 roku przyjechało zaledwie siedem nacji, następnym razem udział w nich wzięło 16 państw, zaś podczas ostatniej edycji na Węgrzech reprezentacji było już dwukrotnie więcej niż w 2012 roku. Ponadto, od 4 lat prawo do transmisji turnieju ma TVP Sport, które pokazuje wszystkie mecze Polaków. Kolejne zawody mają zawitać do naszych południowych sąsiadów - Czechów. Co ciekawe, od 2013 roku impreza konsekwentnie przesuwa się w naszym kierunku. Teraz będzie najbliżej jak to tylko możliwe, a kto wie, może w niedalekiej przyszłości gospodarzem tej wielkiej imprezy będzie właśnie Polska. Co ciekawe, reprezentacja narodowa już raz występowała w roli gospodarza, gdy nad Wisłę przyjechała kadra Niemiec. W 2016 roku biało-czerwoni odnieśli spektakularne zwycięstwo 4:1, a na trybunach warszawskiej Agrykoli zapłonęły race, którym towarzyszył chóralny śpiew kibiców.

Wojciech Dudek (założyciel projektu Playarena)Nie ukrywam, że jest to moje największe marzenie związane z Playareną i jej rozwojem. Wielki turniej mógłby jeszcze bardziej nakręcić koniunkturę. Myślę, że z powodzeniem wykorzystalibyśmy atut własnego boiska.

Jak dostać się do reprezentacji narodowej w piłce nożnej 6-osobowej? Do niedawna jedynym sposobem na to był udział w Mistrzostwach Polski Ligi Nike Playarena i pokazanie się w nich selekcjonerowi, lecz w poprzednim roku wymyślono cykl zgrupowań pt. "Polowanie na reprezentanta”, dzięki któremu trener Klaudiusz Hirsch ma większy wachlarz wyboru. Inicjatywa polega na tym, że Ambasadorowie z kilku najbardziej rozwiniętych miast wyznaczają po kilkudziesięciu najlepszych zawodników ze swojego miasta. Następnie selekcjoner przyjeżdża do wybranych wczęsniej miast i prowadzi w nich zajęcia z wytypowanymi osobami. Najlepsi dostają powołanie do szerokiej kadry, inni trafiają z kolei do notesu selekcjonera. Niewykluczone, że w przyszłości ich nazwiska zostaną wykorzystane.

Klaudiusz Hirsch (selekcjoner reprezentacji Polski)Polowanie na reprezentanta to bardzo dobra inicjatywa. Pomaga dotrzeć do większej ilości utalentowanych zawodników, którzy mogli nie załapać się na Mistrzostwa Polski z różnych przyczyn. Dzięki tym zgrupowaniom poznałem naprawdę wielu ciekawych graczy.

Ranking EMF (Europejskiej Federacji Minifutbolu):

1. Rumunia - 3485 pkt.
2. Czechy - 3293 pkt.
3. Chorwacja - 2708 pkt.
.
.
.
10. Polska - 1244 pkt.
.
.
.
36. Armenia - 50 pkt.
 

Puchar Polski i Liga Mistrzów

W 2016 roku zrobiony został kolejny, zdaje się milowy, krok naprzód w rozwoju piłki nożnej 6-osobowej w Polsce i w całej Europie. W lipcu przy współpracy z firmą Fortuna, udało się zorganizować po raz pierwszy w historii turniej finałowy o Fortuna Puchar Polski Playarena, w którym udział wzięło 40 zdobywców Pucharów Miast, a kilka tygodni później Europejska Federacja Minifutbolu (EMF) przeprowadziła pierwszą edycję Ligi Mistrzów, w ramach której wyłoniona została najlepsza klubowa drużyna na Starym Kontynencie. To drugie wydarzenie miało miejsce w malowniczym Mariborze (Słowenia), do którego przyjechało aż 68 najlepszych zespołów z całej Europy. Zawody odbyły się ostatecznie aż na 16 boiskach, na których latem do sezonu przygotowują się m.in. Ajax Amsterdam, Bayer Leverkusen czy Lazio Rzym. Pierwszym w historii triumfatorem Ligi Mistrzów w piłce nożnej 6-osobowej został węgierski Aramis - Mad Dogs, który w konkursie "jedenastek" pokonał rumuńskie Juventus Sibiu 3:2. Polskę reprezentowały dwa zespoły - Cater-Group z Łodzi (Mistrz Polski Ligi Nike Playarena) i Gloria Victis z Warszawy (zdobywca Fortuna Pucharu Polski Playarena). Niestety żadnej z tych drużyn nie udało się wyjść z grupy, choć do awansu zabrakło im bardzo nie wiele. Gloria mecz o awans do fazy pucharowej przegrała w ostatnim meczu. Tak samo było zresztą z piłkarzami Cater-Group, którym do awansu zabrakło jednej bramki w ostatnim spotkaniu fazy grupowej.

Michał Gitzel (kapitan Cater-Group Łódź)Organizacja turnieju była na światowym poziomie. Nie brakowało nam bowiem niczego. Jedzenie, zakwaterowanie, transport na miejsce - wszystko było bez zarzutu. Pomoc organizatorów mieliśmy w każdym aspekcie. Czy mieliśmy tremę przed meczami? Absolutnie nie. Bywaliśmy już na dużych turniejach, a to, że przeciwnicy nie mówili w naszym rodzimym języku, nie miało dla nas żadnego znaczenia.

Marcin Rojek (kapitan Glorii Victis)Graliśmy naprawdę dobrze, ale niestety zabrakło nam przede wszystkim doświadczenia. Gra w piłkę nożną 6-osobową w Europie, jak się zdołaliśmy przekonać na własnej skórze, stoi na bardzo wysokim poziomie. Traktujemy to jako bardzo cenne doświadczenie, którego zdecydowanie nie udałoby się zdobyć na boiskach w Polsce.

W kolejnej edycji Ligi Mistrzów zagra najprawdopodobniej ponad 100 drużyn z całej Europy. Na tą chwilę wiadomo, że Polska będzie miała minimum dwóch swoich reprezentantów. Co ważne, walka w EMF Champions League toczy się nie tylko o prestiż, ale także o pieniądze. W poprzednim roku EMF przeznaczyło bowiem dla zwycięzcy całego cyklu 5000 euro (21 560 złotych).


Mistrzostwa Polski, czyli oczko w głowie włodarzy Playarena

Prawdziwym oczkiem w głowie włodarzy Playarena są Mistrzostwa Polski, czyli cykl turniejów będący jedną z największych i najlepiej zorganizowanych imprez w kraju, jeśli chodzi o piłkę nożną 6-osobową. Od 2015 roku udział bierze w nich 160 najlepszych drużyn z całej Polski, ale tylko jedna może co roku nazwać się tą najlepszą. Turniej finałowy jest przeprowadzany z wielkim rozmachem, ale aby się w nim znaleźć, trzeba przebrnąć przez eliminacje, które podzielone są na cztery części. W każdej z nich o awans gra 40 ekip, lecz tylko cztery przechodzą dalej. Rywalizacja odbywa się także pomiędzy miastami, ponieważ sporo miejscowości chciałoby być miastem-gospodarzem spotkań eliminacyjnych. Szansę dostają ośrodki z najlepszą infrastrukturą. Turniej finałowy, przynajmniej na razie, jest za to zarezerwowany wyłącznie dla Warszawy. Tak było w 2013 i 2014 roku, gdy zawody były rozgrywane na stadionie Polonii Warszawa przy Konwiktorskiej 6, następnie na obiektach Centrum Futbolu Warszawianka czy podczas ostatnich wakacji, gdy impreza zagościła na Agrykolę, która sąsiaduje ze stadionem Legii Warszawa.

Charakteru Mistrzostwom Polski dodaje także ich logotyp, który kształtem przypomina puchar Ligi Nike Playarena. Jego barwy zmieniają się zależnie od tego, kto danego roku sięgnie po główne trofeum. I tak w 2015 roku logo było w żółto-czarnych kolorach, czyli takich, w jakich na co dzień gra Dynamik Toruń, ówczesny zwycięzca, natomiast następnego lata, na cześć Cater-Group, logotyp przyjął niebiesko-białe barwy. Warto zaznaczyć, że podczas wspomnianych turniejów finałowych można ponadto usłyszeć i spotkać m.in. Tomasza Smokowskiego, Żelisława Żyżyńskiego czy Jacka Kurowskiego, którzy w minionych latach wcielali się w rolę gospodarza imprezy czy obejrzeć fajerwerki, nie tylko te na boisku, ale i poza nim - w trakcie ceremonii zakończenia zawodów.
 

Wciąż niewykorzystany potencjał

Podsumowując, ćwierć miliona zarejestrowanych graczy świadczy o tym, że projekt Playarena rozrósł się w ciągu ostatnich lat do ogromnych rozmiarów. Co roku wzrasta również liczba partnerów, dzięki którym rozgrywki są w stanie coraz lepiej funkcjonować. We wrześniu minie z kolei 10 lat od momentu ich powstania. Mimo wszystko założyciele rozgrywek Playarena nie mają dość i dalej ciężko pracują nad ich rozwojem. Zarówno oni, jak i sami zawodnicy więdzę bowiem, że ogromny potencjał tego wyjątkowego projektu wciąż nie został jeszcze w pełni wykorzystany...

 

powrót do listy

Komentarze

Przemysław Kaczmarek
+
7
/
-
0
ponad 9 lata temu

Euro w Polsce !!! To byłaby petarda !!!

Jeżeli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany. Zaloguj
Advertisement