TT - DrinkTeam vol.2 (relacja)

Dodany: Wyświetleń: 82 Komentarzy: 5

Sprawozdanie z drugiego boju przeciw DrinkTeamowi.

Czwarte i chyba najlepsze spotkanie w wykonaniu drużyny Toronto Tupters. Nie popadajmy jednak w euforię, bo na naszym koncie nadal widnieje okrągłe zero punktów. Ale od początku.

Warto odnotować stuprocentową frekwencję wśród powołanych - zjawiło się nas 11 osób! Dało to możliwość częstej rotacji w składzie, a co za tym idzie mniejsze zmęczenie poszczególnych zawodników. Widoczne było to szczególnie w porównaniu z poprzednim meczem, gdzie między innymi przez kondycję polegliśmy z kretesem.

W wyjściowej jedenastce znalazło się tradycyjnie 6 zawodników. Krzysiek Czyżnielewski niezmiennie jako bramkarz, na obronie Aron i Paweł (tak, to ja), z przodu chyba Irek, Sebastian i Piotr Michalski. Piszę chyba, bo z powodu wspomnianej rotacji nie można niczego powiedzieć na pewno. Z wymienioną trójką zmieniali się: Budyń, Birki, Przemo i Guzikqs. Tył zmianami wspomagał Klebi. Mecz rozpoczął się bez fajerwerków, z dużą ilością akcji w środku pola. Po dobrych dziesięciu minutach Tuptersi wychodzili z kontrą. Piłka zagrana na prawo do Sebastiana sprawiła Carinho trochę problemów. Kapitan minął jednak jednego z przeciwników i wstrzelił mocno piłkę przed bramkę. Tam na pierwszym metrze od bramki był Ragozzi (podobno nie przypadkiem), który umiejętnie dołożył stopę i zamienił to quasi-podanie na gola. Bo, jak powiedziałby to Jacek Gmoch: "To jest taki rozbójniczek pola karnego...". Do tego momentu wśród ekspertów Castroll Football trwa spór o to, co też Seba chciał zrobić. Skłaniają się ku tezie, że strzelał, choć on sam odrzuca wszelkie głosy krytyki i twierdzi, że od początku wiedział, gdzie chce podać.

Po kolejnych dziesięciu minutach, w ciągu których kilkoma dobrymi interwencjami popisali się obrońcy (nie przeczę, szczególnie Arek) strzał z większej odległości przetoczył się po rękawicach bramkarza, a piłka załopotała w siatce. Nasz klasyk spointował to na antenie TVP Kultura tymi słowyma: "Bramkarz, jak to się mówi wpuścił takiego farfocla". Na nasze nieszczęście gościom udało się też zdobyć gola z niczego. Aron popełnił jedyny chyba błąd w tym meczu, ale za to zaliczył asystę jak Ashley Cole przy golu Sunderlandu w zeszłą niedzielę. J. Gmoch: "U Mourinho za takie błędy siedziałby na ławce, dopóki by się lodówka nie roztopiła". W samej końcówce autor niniejszej notki miał jeszcze jedną okazję, kiedy po kontrze lewym skrzydłem i zagraniu do Birkiego dostał z klepy piłkę... pół metra za plecy. Piłka przyjęła cios z półobrotu bez słowa skargi, ale bramkarz DrinkTeamu pozostał niewzruszony. Na przerwę schodziliśmy z wynikiem 1:2.

Po przerwie udało mi się przejąć piłkę (sic!) i wyprowadzić kontrę. Podanie na gola zamienił Przemek. Jednak jak mawiał inny klasyk: mężczyzny nie poznaje się po tym jak zaczyna, a po tym jak kończy - nas zaskoczył kolejny strzał z daleka, a wynik znów wrócił do stanu -1. Wyborne sytuacje zmarnowali Piotr Michalski (obok lewego słupka) i Przemek (naaaaad bramką). W odpowiedzi goście trafili w poprzeczkę. Co nie udało się tej trójce, udało się Carinho. Seba zdobył swoją ósmą bramkę. Jak mówią złośliwi, siódmą z co najwyżej pieciu metrów. Remis wydawał się sprawiedliwym wynikiem, ale żadna ze stron nie wydawała się być usatysfakcjonowaną takim wynikiem. Chaos w naszej obronie wykorzystała drużyna DrinkTeamu, która jako pierwsza zmieściła piłkę obok bramkarza. W końcówce do ataków rzuciliśmy się w sześciu. Niestety niedokładny wykop trafił do jednego z zawodników rywali, który przelobował stojącego dziesieć metrów od bramki Krzyśka. Był to już doliczony czas spotkania.

W naszej drużynie debiutowali Budyń i Dyzio. Mamy nadzieję, że się nie zniechęcą porażką (nie pierwsza i nie ostatnia) i stawią się w sobotę na planowany już pojedynek z dużyną spod znaku Kreta - KS Hotszpryger. Wydaje się, że im nas więcej tym lepiej, a 10 zawodników, lepiej wytrzymuje mecz niż 7. Witamy odwieszonych Birkiego i Przemka, witamy Natalię, która rozentuzjazmowana naszymi dokonaniami nie zmarzła (mam nadzieję) tak jak poprzednio.

Pozdrowienia dla wszystkich i dzięki za co najmniej przyzwoite spotkanie. Być może do soboty będą już koszulki ;)

Toronto Tupters - DrinkTeam 3:5
Gole: I. Rahoza, P. Stochaj, S. Karowski (po 1)
Skład: Czyżnielewski - Cichosz, Szczepański - Rahoza, Karowski, Michalski (Budny, Grudniok, Guzik, Klebieko, Stochaj)

 
Klasyfikacja strzelców (po 4 kolejkach)
1. Sebastião Carinho (8)
2. Ireneo Ragozzi, Przemo (po 3)
4. Birki (1)
Wróć na stronę drużyny

Komentarze

Anonim
+
0
/
-
0
ponad 15 lata temu

a ja znam Budynia ma dobrego prawego lakierka;) pozdrawiam

Anonim
+
0
/
-
0
ponad 15 lata temu

Wprowadź komentarz...

Sebastian Karowski
+
0
/
-
0
ponad 15 lata temu

W sobotę meczu jednak niestety nie będzie...przynajmniej nie z KS Hotszpryger

Mariusz Waszak
+
0
/
-
0
ponad 15 lata temu

Widac ze forma coraz większa ;) na wiosne szykuje się wspaniały rewanż ;) Pozdrawia drużyna z Rogówka.

Anonim
+
0
/
-
0
ponad 15 lata temu

Wprowadź komentarz...

Jeżeli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany. Zaloguj
Advertisement