TT - Drink Team (relacja)
Subiektywna relacja z meczu z DrinkTeamem (28.10.2010)
Niestety Tuptersi nadal bez zwycięstwa.
W drugim ligowym meczu Toronto Tupters ponieśli drugą porażkę. Tym razem ulegliśmy kolegom z DrinkTeamu.
Do meczu przystąpiliśmy w bojowych nastrojach, nawet pomimo pewnych braków kadrowych. Na mecz nie dotarli powołani Marcin Budny i Krzysztof Guzik. Zamiast nich, w trybie awaryjnym do składu wskoczył Marcin Szejner. Kapitan/trener Sebastian Carinho Karowski, z uwagi na połamane w czasie treningu żebro, spotkanie rozpoczął przy linii bocznej. Dodatkowo powstało pewne zamieszanie odnośnie dostępności naszego stadionu, o którym jednak nie będę się rozwodził. Do podstawowego składu zostali desygnowani Krzysiek Czyżnielewski jako nasz numer jeden, w obronie Aron i moja skromna osoba (Paweł). Z przodu zagrali Birki, Przemek i Irek.
Zarządzony przez Sebę system rotacji przyniósł i korzyści i pewne straty. Dobrze, szczególnie w drugiej połowie funkcjonował atak, gdzie grający po 15 zastrzykach morfiny Sebastian walczył na równi z innymi. Nieco gorzej tym razem spisywała się defensywa, w której prócz wymienionych zagrali Kuba Tarnowski i Piotr Klebieko. Wymagający przeciwnik nie może być wytłumaczeniem dla tak prostych błędów indywidualnych.
Goście z DrinkTeamu zaczęli od dwukrotnego obicia poprzeczki, pierwsza ich bramka padła po akcji naszą prawą stroną. Później dorzucili jeszcze jedną. A Tuptersi mieli problem z rozegraniem składnego ataku. Efekt przyniósł wysoki pressing Sebastiana, dzięki któremu strzałem z lewej strony udało mu się otworzyć nasze konto bramkowe. Niestety, nieźli technicznie Drinkerzy (którzy chyba od tygodnia nic nie pili) przed przerwą dorzucili jeszcze dwie (po kiksie Tarnotty i główce z rzutu rożnego). Na krótką przerwę zeszliśmy z wynikiem 1:4.
W drugiej części spotkania chaos w naszym zespole mniej dawał się we znaki, a Przemek ustrzelił prawy słupek bramki naszych przeciwników. Gdy wydawało się, że uda nam się zbliżyć do oponentów, a nawet udało się strzelić kolejną bramkę, w odpowiedzi straciliśmy dwa szybkie gole. Później sytuacja się wyrównała - na każde nasze trafienie (warto odnotować gola Irka zdobytego głową) DrinkTeam odpowiadał swoim trafieniem. Niektóre z nich po koronkowej akcji, niektóre po brzemiennych w skutki błędach w kryciu na polu karmym.
Kilka okazji świetnie wybronił nasz bramkarz, kilka ataków świetnie udało się zatrzymać (chociażby początek w wykonaniu Arona, czy wślizg Birkiego). Irek biegał jak na sterydach, Przemek czasem też ;) Sebastian jak na połamanego grał zadziwiająco agresywnie i odwaznie. Tragedii nie ma, choć niemal każdy mógł zagrać co najmniej trochę lepiej.
Ostateczny wynik to 6:10. Trafienia dla Tuptersów zaliczyli: Sebastian 3, Przemek 2, Irek 1.
Kapitanie, może by tak następnym razem zniżyć się do poziomu kogoś minimalnie słabszego od liderów i ich głównych przeciwników?
Toronto Tupters - DrinkTeam 6:10 (1:4)
Gole: S. Karowski (3), P. Anonim (2), I. Rahoza (1)
Skład: Czyżnielewski - Cichosz, Szczepański - Rahoza, Grudniok, Anonim (Karowski, Klebieko, Szejner, Tarnowski)
Klasyfikacja strzelców (po 2 kolejkach)
1. Sebastião Carinho (5)
2. Przemek Anonim (2)
3. Birki, Ireneo Ragozzi (1)
Komentarze
Mariusz Waszak
+
0
/
-
0
ponad 15 lata temu
Rogówko gamers jest chętne do gry jak byscie chcieli.